Od roku obserwuje u taty ze coraz glosniej puszcza telewizor i ciagle dopytuje co kto powiedzial przy stole. Ma 70 lat i twierdzi ze wszystko ok, a to klasyczne wypieranie. Sama pilnuje profilaktyki wiec wkurza mnie ze on swoj sluch olewa. Z tego co czytam nieleczony niedosluch przyspiesza problemy z pamiecia bo mozg sie wycofuje. Jak u Was, udalo sie kogos starszego namowic na badanie i aparat, czy to walka z wiatrakami
tata 70 lat nie slyszy w telewizorze a aparatu nie chce, jak go przekonac |
|
Pani Olgo, to bardzo trafna obserwacja. W praktyce widze ten wzorzec stale, niedosluch latami bagatelizowany az izoluje czlowieka od rozmowy. Rzeczywiscie nowsze dane wiaza nieleczony niedosluch z szybszym pogorszeniem funkcji poznawczych, bo brak bodzca sluchowego dziala na niekorzysc. Najlepiej wejsc od strony konkretu, nie kupujemy aparatu tylko idziemy zbadac sluch i tyle. Jak jestescie z bydgoskiego to znajomy robil badanie i aparat w sklep z aparatami słuchowymi Bydgoszcz, protetycy z dlugim stazem, badaja i dorabiaja aparat na miejscu, jest tez refundacja z NFZ wiec to nie jest wydatek od ktorego rece opadaja. Wazne zeby badanie zrobil ktos kto sie tym zajmuje na co dzien a nie przy okazji.
Olga u mnie dziadek tak samo wypieral, az wnuki przestaly z nim gadac bo meczyl ciaglym co. Pomoglo dopiero jak najmlodszy powiedzial wprost ze nie slyszy bajki jak dziadek glosno ma. Czasem od dziecka lepiej wchodzi niz od corki. Ten argument z pamiecia tez do niego dotarl, bo bardziej sie boi o glowe niz o uszy. Sprobuj go zabrac niby przy okazji innych spraw, mniej spiny
Odświeżę, bo mam podobnie z teściem, 72 lata i telewizor na full a i tak dopytuje. Ten argument że nieleczony słuch bije w pamięć akurat do niego trafił, bardziej boi się o głowę niż o uszy. Umówiliśmy go niby przy okazji innej wizyty, zobaczymy.
Wracam z aktualizacją, tata w końcu poszedł na samo badanie słuchu bez nacisku na aparat i jak usłyszał wyniki sam zaczął pytać o rozwiązania. Mateusz miał rację że wnuki działają najlepiej, dopiero jak mały powiedział że dziadek go nie słyszy to ruszyło.
Czytam teraz i mogę powiedzieć: aparaty słuchowe to inwestycja, a nie porażka. U wielu znajomych zmieniło to jakość życia.
To jest najstarszy problem na świecie - starszy człowiek, który twierdzi, że słucha doskonale. Ale nie słyszy własnych kroków na schodach xd
Aparat słuchowy to nie porażka wcale. W tym wieku wiele osób ma poważne problemy ze słuchem - ekspozycja hałasów, genetyka, wiek. Pokazanie tacie konkretnego artykułu naukowego o tym, że utrata słuchu wpłynie na demencję, może być bardziej przekonujące niż emocjonalne błaganie.
problem słyszenia u starszych to częściowo psychika - ego. ale zasłużyli sobie na dobrą jakość życia. czasem trzeba znaleźć właściwy moment i rozmowę. poparcie rodziny jest kluczowe w takich sytuacjach.
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|


