Sezon przeziębień niby za nami ale temat wraca cały rok więc otworzę. W gabinecie regularnie słyszę że ktoś bierze gramy witaminy C żeby nie zachorować albo skrócić infekcję. Warto uporządkować co faktycznie wynika z badań. Suplementacja witaminy C nie zmniejsza ryzyka zachorowania w populacji ogólnej. U osób regularnie ćwiczących i narażonych na duży wysiłek widać niewielki efekt ochronny. Na długość przeziębienia wpływ jest realny ale mały, rzędu kilkunastu godzin krócej. Megadawki powyżej zapotrzebowania są wydalane z moczem. Pytajcie jeśli coś chcecie rozwinąć, postaram się oddzielić fakty od reklamy.
Witamina C na przeziębienie — co mówią badania a co marketing |
|
czekaj czyli te musujace po 1000 mg co mama mi kupuje paczkami nic nie daja? xd zawsze jak kicham to mi wciska. wezme jej to pokaze chociaz pewnie i tak nie uwierzy bo babcia tak robila i ona tak robi
Doktorze a co z cynkiem? Czytałam że na przeziębienie ma więcej sensu niż witamina C, że pastylki do ssania skracają infekcję. Biorę je od jakiegoś czasu i mam wrażenie że krócej choruję ale wiem że wrażenie to nie dowód. Ciekawi mnie czy to też jest na granicy mitu czy akurat tu coś jest.
Anka, akurat cynk ma mocniejsze podstawy niż witamina C, ale z zastrzeżeniami. Pastylki do ssania z cynkiem przyjęte w ciągu pierwszych 24 godzin objawów potrafią skrócić przeziębienie o około jeden do dwóch dni w części badań. Kluczowa jest forma, octan lub glukonian, oraz to że ma się rozpuszczać w jamie ustnej a nie być połknięty. Działanie miejscowe na śluzówkę. Ale uwaga, długotrwałe wysokie dawki cynku zaburzają wchłanianie miedzi, więc to środek na kilka dni infekcji a nie codzienna suplementacja w ciemno.
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|


